Nie uciekaj. Zatrzymaj się i doświadcz.

Nasze organizmy to energetyczne byty, które stale emitują wybrane zakresy częstotliwości. Przez skupienie na konkretnych uczuciach, wizjach, myślach, komponujemy pejzaże projekcji świetlnych, które tłumaczymy później zmysłami i przyswajamy dzięki przyzwalającym atrybutom Świadomości. Blokady egoistycznego umysłu w postaci spolaryzowanych uwarunkowań i dualnych ideologii, stają na drodze tej swobodnej symbiozy ducha z materią i manifestują się w formie wstydu, braku pewności siebie, oporu, agresji skierowanej na zewnątrz lub do wewnątrz. Kiedy rezygnujemy z ideologii podzielenia i nie pozujemy przed swoim światem sztucznymi wizerunkami nastawionymi na wzburzenie chwilowej iluzji wyższości lub niższości, wtedy w naturalny sposób stajemy się kanałem dla informacji o neutralnej, bezwarunkowo kochającej wibracji. W ten sposób stajemy się bezstronnymi obserwatorami życia zamiast niewolnikami umysłu, który za wszelką cenę stara się udowodnić sobie, że jest oddzielną częścią od nieprzychylnej mu egzystencji. Ego oddziela się od Egzystencji, nie dostrzega swojego stałego połączenia z całym istniejącym życiem. Dodatkowo twierdzi, że musi nad nią panować i ją regulować, że musi przewidywać co się stanie za chwilę lub za tysiąc lat. Zarządza skrupulatnie czasem i przestrzenią tworząc kolejne standardy, normy, regulacje, prawa, kodeksy. Ego twierdzi, że musi przeciwdziałać czynnikom zewnętrznym, produkować koła ratunkowe i magazynować środki zapobiegawcze tragediom, klęskom i nadchodzącym niepowodzeniom. Staje w opozycji do bezpiecznego życia w Teraz, w opozycji do wybranych grup ludzi, w opozycji do bieżących doświadczeń i przez to odgradza się od możliwości zjednoczenia się na powrót z nimi. W momencie, kiedy przestajemy zamęczać się ciągłą regulacją, pomiarami i zarządzaniem własnym życiem oraz życiem innych istot, odkrywamy w sobie jaźń niezidentyfikowaną z żadną stałą formą – odkrywamy własną Obecność. Odkrywamy, że na głębszym poziomie jesteśmy transparentną Świadomością, rozległą panoramą przezroczystego potencjału, która zaskakuje pomysłowością, innowacyjnością, spokojem, hartem ducha i zdrowiem.

Żeby pochwalić się rozwiązaniem problemu, w pierwszej kolejności trzeba wytworzyć sam problem. Ludzie cierpią na tą niezwykle rzadką w Kreacji przypadłość, że uwielbiają zadręczać się ciągłym niezadowoleniem z obecnego stanu rzeczy i generować metody postępowań pełnych wysiłków w celu przeciwdziałania temu, co odnajdują w obecnej sytuacji nieodpowiednim, nieatrakcyjnym lub wrogim. Ego żyje w stałym przeświadczeniu, że jest niewystarczające w danym momencie. Kolekcjonowaniem pieniędzy, władzy, komfortu, tożsamości w płytkiej rozrywce, używkach i innymi wymysłami świata niedostatku, stara zasłużyć sobie na swoje istnienie. Projekcjami wykreowanymi na braku próbuje bezskutecznie zaspokoić wewnętrzny stres, mentalne utrapienia i uciążliwe wątpliwości. Cyklicznie dozowanymi dawkami kolejnych uzależnień i emocjonalnych przywiązań stara się ugasić pragnienie miłości, której nie potrafi znaleźć w sobie. Swoją wartość widzi w zdobytych obiektach i wypracowanych wysiłkiem osiągnięciach w rzeczywistości widzialnej, a nie w swojej egzystencji samej w sobie. Ego jest całkowitym przeciwieństwem godności osobistej, bo zmusza jednostkę do czynów, słów, działań, które to poczucie wartości systematycznie miażdżą. Zaślepieni lękiem i arogancją zbroimy się permanentnie, przygotowując się do przyszłych wojen, a później, jako naturalny efekt naszego energetycznego skupienia, bierzemy w nich udział. Giniemy za swoje idee. Giniemy na polach różnorakich bitew, bo wierzymy w idee sprzedane pod płaszczem patriotyzmu, szczerzenia demokracji i innych kuszących sloganów. Codziennie bierzemy udział w kolejnych bitwach z innymi ludźmi lub z samym sobą, bo dajemy się omamić ideom podzielenia, które działają jak fluorescencyjny wabik na wygłodniałą rybę. Często zdarza się, że kuszące, aczkolwiek puste slogany namawiające do postępu i poprawy na lepsze, karmią naszą pychę, dumę, maruderstwo i niezdrową ambicję. Dochodzi do tego, że poświęcamy własne życie zabijając masowo osobników tego samego gatunku, tylko po to, aby udowodnić przed kimś swoją rację oraz jej przewagę i dominację. W ten sam sposób, utwierdzeni w swych ideologiach podzielenia, najpierw zabezpieczamy swoją przyszłość magazynowaniem pieniędzy „na czarną godzinę”, a później, w obliczu samo-wykreowanej klęski, te właśnie pieniądze wykorzystujemy. Najpierw budujemy wysokie oczekiwania względem naszego przyszłego idealnego partnera lub partnerki, a później mierzymy się z własnymi niepowodzeniami i kolejnymi klęskami w znalezieniu osoby, która sprosta naszym niezwykle wysublimowanym wymaganiom. W pierwszej kolejności umacniamy swoją iluzję separacji od innych ludzi poprzez nietolerancyjne zaprzeczanie ich Prawdom, a później, prowadzeni samodzielnie wykreowanym i pogłębiającym się odczuciem mizantropii, odsuwamy się od nich coraz bardziej. Najpierw nosimy ze sobą pragnienie wzbudzenia zachwytu z zewnątrz i otrzymania gratyfikacji za włożony trud, aby później zazdrościć sobie nawzajem poszczególnych obiektów własności, renomy lub luksusu – próżnych zabawek świata popularności. Mieć więcej od innych, albo żyć, aby posiadać cokolwiek w ogóle, jest marchewką na kiju zawieszoną przez naszą pychę. Obiekty fizyczne w naszej rzeczywistości są po to, aby mogły być bezinteresownie wymieniane i dzielone, a nasza wspólna Zunifikowana Świadomość Kolektywna mogła ich używać jako narzędzi na drodze do lepszego poznania siebie i budowania wspólnego dobra. Pragnienie posiadania czegoś na stałe (obiektu, osoby lub doświadczenia) oraz poczucie wypracowanej i należnej własności nad tym obiektem, osobą lub doświadczeniem, przysparza jedynie chwilowych stanów płytkiej satysfakcji z „dopięcia swego”. Jest również powodem niezdrowego dopominania się władzy nad innymi istotami. Na dłuższą metę prowadzi tylko do bolesnego osamotnienia, wewnętrznie skrywanej frustracji oraz trudności w okazywaniu prawdziwych, niemaskowanych uczuć. Zaślepieni obiektywizmem, przygotowujemy się do debat i potyczek słownych, konstruując bojowe działa w postaci przewidywania czyichś ripost i formułowania agresywnych odpowiedzi na nie. Tak oto, uwypuklamy swój wykwalifikowany i doszlifowany sprzeciw oferowaną wibracją, a później, w trakcie samej rozmowy, próbujemy wykazać wyższość swojej prawdy dekorując ją wybranymi nabojami pragmatyczności, rozsądku, logiki, itp.. Taka rozmowa nie zbliża oczywiście do porozumienia a jedynie oddala od siebie coraz bardziej, rozdrażnia i kłóci. W podobnej manierze energetycznej zaciągamy kredyty na pół życia w obawie przed tym, że nie znajdziemy nigdzie schronienia i nasze poczucie bezpieczeństwa zostanie całkowicie utracone. Ze strachu robimy rzeczy całkowicie nienaturalne dla nas, jako istot o nieograniczonym potencjale. Unikając konfrontacji ze swoimi lękami, potrafimy generować dla siebie całe życie w ciągłym stresie: z codzienną obawą o zapłatę następnych rat kredytu, z obawą o bezpieczeństwo potomstwa, z obawą o własny wizerunek przed innymi ludźmi, z obawą o zmianę na gorsze. Pogrążeni w ciemnym tunelu ograniczeń umysłu, odmawiamy sobie odkrycia swojej Boskości. Poprzez nie wyrażanie swoich emocji, potrzeb, preferencji i uczuć w pełni (w obawie przed reakcjami z zewnątrz), pogrążamy się w spiralach samo-destrukcji i pozwalamy wykorzystywać się innym ludziom lub przekraczać im nasze granice przyzwoitości. Przykładów tego magnetycznego mechanizmu przyciągania fizycznych doświadczeń każdej Jaźni można by mnożyć setki. Moją aspiracją nie jest jednak szczegółowe opisywanie problemów, które zdążyliśmy do tej pory stworzyć. Moją intencją jest zaoferowanie wyboru, który pozwala zatrzymać ten niewygodny kołowrotek niekorzystnych przyzwyczajeń. Chciałbym skupić się na zalążku i głównym prowodyrze cyklicznego powielania tego machinalnego trybu osiągnięć i porażek, w którym to podzielona Jaźń stale egzystuje. Dostrzeżenie bowiem tego mechanizmu z poziomu Świadomości otwiera sposobność na zaprzestanie aktywowania go ponownie, a w zamian wyboru alternatywy Nieznanego. Odkrycia realiów rzeczywistości niespolaryzowanej, której kręgosłupem wiecznego trwania są Akceptacja, Zaufanie oraz absolutne Przyzwolenie.

Mechanizmy Ego działają na naszą Nieograniczoną Świadomość jak nagły skurcz mięśni, który nie pozwala ruszyć z miejsca. Arogancja ubezwłasnowolnia naszą kreatywność. Ego podporządkowuje się odgórnie narzuconym zasadom, które to uznaje za niezmienne. Mobilizuje się w podgrupach do sprostania przeciwnościom losu, które postrzega jako pułapki do ominięcia i zadania do wykonania w celu prześcignięcia innych podgrup. Ego działa paraliżująco na autentyczne, pełne miłości i pasji ekspresje. Działa paraliżująco na ekspresje pochodzące ze sfery entuzjazmu i spontaniczności. Wykorzystuje lęk i obiektywizm percepcji podzielenia jako nadrzędne bodźce szantażujące naszą wrodzoną autonomiczność. Sztandarowe groźby umysłu pojawiają się w postaci oczekiwań w stosunku do przyszłości, poczucia winy względem przeszłości, rozczarowania związanego z obecnym obrotem spraw. Te skupienia energetyczne zależne i podporządkowane od czasu linearnego są toksyczne dla Jaźni Przyzwalającej. Jaźni, której naturalnym środowiskiem jest egzystencja w Teraz. Głównym stymulantem i pożywką naszych niepowodzeń są więc nie same myśli lub negatywnie ukierunkowane projekcje umysłu, a nasz angaż w celu oddalenia się od nich. Obserwowanie swoich myśli i pozwalanie im na ukazanie informacji jaką niosą nie jest w stanie nas wyprowadzić z poczucia zharmonizowania i równowagi. Jedynie nasze działanie przygotowujące nas do ucieczki przed bezpośrednim kontaktem z lękiem jest tym, co sprawia że nasz lęk zdaje się nad nami panować. Doświadczenie lęku i cierpienia oraz nieoponująca obserwacja ich jest banalnie łatwa i przychodzi bezwysiłkowo. Jedynie uciekanie od lęku lub wątpliwości jest męczące i pełne trudu. Poddawanie się projekcjom lęków prezentowanym przez nasz umysł w formie nieprzychylnych nam myśli jest więc newralgicznym momentem – skupiskiem generowanej energii, która popycha nas do destrukcyjnych działań. Bezpośrednia aktywność (ruch, ekspresja i stan bycia w bieżącym doświadczeni) jest tym, co kształtuje naszą Jaźń doświadczalną. Próby odsunięcia od siebie możliwość doświadczenia lęku na własnej skórze, paradoksalnie jest generowaniem i radiacją wibracji opartej na strachu właśnie. W ten sposób tworzymy nieświadomie jeszcze więcej trwożliwych i stresujących manifestacji fizycznych z tego zakresu częstotliwości. Ulegając własnym lękom zastygamy niczym żarzące się, płynne szkło w kontakcie z chłodnym powietrzem. Chcąc przeciwdziałać nieatrakcyjnym myślom, wymyślamy metody ucieczek od nich, zamiast w przyzwoleniu oddać się doświadczeniu ich i staniu się nimi w pełni w akcie Akceptacji. Najtrudniej jest nam więc przestać, zwolnić, zatrzymać się i oglądać życie bez ingerencji w nie z poziomu ego. Najtrudniej jest porzucić całkowicie uciążliwy, zapobiegawczy rytm życia i pozornie porządkujące, korygujące, regulujące działania. Najtrudniej jest zaakceptować lęk w pełni i przyjąć go w całości bez zająknięcia, bez tworzenia opozycji, bez przeciwstawiania się jego wyrazom fizycznym i niefizycznym. Rozpędzonemu Ego ciężko jest otworzyć się na nową dynamikę relacji, ponieważ nie może zwyczajnie jej dostrzec. A ponieważ jej nie widzi, to się jej obawia. Najtrudniejszym wyzwaniem dla nowo-narodzonej, przebudzonej duszy staje się zatem porzucenie spolaryzowanego rytmu życia, któremu obstawała do tej pory i rozpoczęcie życia Nieznanego. Życia w zaufaniu, że nic w Egzystencji nie jest koherentnie złe, niepoprawne lub niewarte doświadczenia. Dla naszego Ego, drażliwym działaniem jest wcisnąć hamulec i pozwolić innym ludziom nas oceniać, potępiać, komentować. Dla Ego, najtrudniej jest pozwolić innym ludziom żyć i zaufać, że każdy lęk jest jedynie iluzją płochliwego umysłu. Najtrudniej jest nam po prostu być sobą i pozwolić być sobą innym. Jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłego zaspokajania swoich egoistycznych potrzeb wielkości i „normalizacji życia”. Nie lada wyzwaniem okazuje się otwarcie na nową dynamikę życia, w której pozwalamy, aby naturalny chaos stale zmieniającej się Kreacji pokazywał nam nasz kolejny ruch przez elastyczną intuicję i wrażliwy autentyzm.

Jaźń gotowa na tę zmianę odnajdzie możliwości transformacji swoich uwarunkowań kulturowych, systemu wierzeń oraz odpuszczenia uzależnieniom emocjonalnym. Jaźń Przebudzona największe zadowolenie odnajduje w funkcjonowaniu ze wszystkimi istotami w równowadze i harmonijnym wyważeniu sił nieustannie mieszanych w polu wspólnego doświadczenia. Obecność realizuje się i dojrzewa przez bezwysiłkowe wspieranie najsłabszych ogniw i najbardziej potrzebujących części całości. Obecna Świadomość nie jest zainteresowana zadowalaniem swoich indywidualnych, egoistycznych potrzeb. Balans na najszerszym polu swojej obserwacji jest tym, co nadaje jej sens i spełnienie. Odkrywanie tego sposobu bycia zaczyna się od bardzo prostych zmian dnia codziennego. Aby zacząć dostrzegać swój potencjał jako Jaźni Przyzwalającej, należy pamiętać aby świadomie wybierać z palety dostępnych nam uczuć i koncentracji energetycznych. Należy kierować uwagę w te przestrzenie (zarówno fizyczne jak i niefizyczne), które oferują nam preferowany stan bycia. Należy definiować i interpretować zjawiska w swojej rzeczywistości w taki sposób, aby nie powodować napięcia wewnętrznego. Aby czuć spokój i rezonację z bieżącym doświadczeniem, trzeba zatroszczyć się o odpowiednie nastawienie i stosunek do zastałej okoliczności, osoby, interakcji. Należy pamiętać, że zewnętrzne okoliczności są niczym więcej jak ulotną migawką w nieskończonej puli możliwych doświadczeń i ekspresji Światła, która chce nas czegoś nowego nauczyć. Każde doświadczenie jest po to, abyśmy mogli uświadomić sobie kolejną ciekawą orientację i poszerzyć swoją Świadomość o nową perspektywę czy wgląd. Nasza higiena duchowa rozpoczyna się w momencie wzięcia całkowitej odpowiedzialności za swoje kolejne doświadczenia i realizowaniu wewnętrznej pracy nad sobą. Zaczyna się podczas inauguracji pracy nad swoim systemem przekonań i percepcji. Nasze organizmy to złożone kolonie elektromagnetycznych fal, które są w stałej interakcji ze swoim otoczeniem. Każdą myślą, każdym wierzeniem, każdym uczuciem i wizją świata ślemy w przestrzeń informację o tym, kim jesteśmy i jaki świat decydujemy się tworzyć. Ślemy informację o tym co reprezentujemy i czego chcemy doświadczać. Zdrową relację ze środowiskiem budujemy przez intuicyjne czytanie tych wibracji i podążanie za tymi, które z nami rezonują. Malowanie na płótnie życia tych doświadczeń, które współbrzmią z naszą autentyczną Jaźnią Przyzwolenia polega na ufaniu impulsom serca i odważnemu wprowadzaniu zmian w obrębie swojej stale ewoluującej Świadomości.