Mojej nieskończoności najbliższa jest Cisza – Francja 2016

Zabawne, bo chociaż nie mam pojęcia dokąd zmierzam, mam pewność, że moja podróż jest niezwykle precyzyjnie i świadomie ukierunkowana. Podoba mi się, że jestem w stanie z coraz większą pewnością siebie podchodzić do codziennych wyzwań i czerpać z nich coraz więcej radości i wewnętrznego wglądu. Wygląda bowiem na to, że po czasie zadawania pytań, kwestionowania, wątpienia w siebie, podtrzymywania wewnętrznego rozdarcia, pytania o pozwolenie, proszenia o wystawienie oceny lub komentarza, przychodzi w końcu czas na podejmowanie odważnych decyzji, czas kształtowania życiowych wyborów, czas aktywowania konkretnych ruchów wprzód. Nadchodzi moment krystalizowania się indywidualnego stanowiska i działań, na których to można się znacznie efektywniej i przyjemniej uczyć. Sam zdecydowałem więc, że będę budował swoją przyszłość, zdecydowałem, że nie będę czekał na to, aż ktoś zbuduje ją za mnie albo powie, która z nich będzie dla mnie najrozsądniejsza. Uczenie się na swoich doświadczeniach jest najlepszym, bo praktycznym sposobem nauki.

Znalazłem pomysł na swoje życie. Wiem, jak chcę je spędzić i wiem, że przyjdzie mi to łatwo i z radością. Wiem kim jestem, wiem dlaczego jestem i wiem jak wiele niezbędnych czynników musiało się skoordynować, żebym był w stanie tworzyć ze swoją rzeczywistością tak subtelnie wyrafinowaną, dualistyczną relację, jaką doświadczam w tym momencie. Z tego chociażby względu samą możliwość doświadczania czegokolwiek traktuję jak zajebistą przygodę. Wspaniale jest odnajdywać się w postaci wiecznie żywej, silnej, pokrzepiającej i stale obserwującej Świadomości. Wspaniale jest utożsamiać się ze Świadomością obejmującą wszystkie, również te poza cielesne aspekty mojego doświadczenia. Najbardziej urzekającą ze wszystkich możliwości na tej planecie, odnajduję możliwość samego istnienia, możliwość odczuwania, doświadczania i bycia świadomym… czegokolwiek. Uwielbiam patrzeć, a kiedy patrzę, widzę sposób na to, żeby nie widzieć przeszkód, tylko możliwości. Widzę sposób na to, żeby nie widzieć rywali, tylko sprzymierzeńców oraz tych, którzy mi dopingują. Widzę to wszystko z każdą chwilą coraz wyraźniej. Widzę sposób na to, żeby palić ogniem w swoim sercu, rozwijać skrzydła na plecach, dostrzegać żyzną pustkę w głowię, z podekscytowaniem wyrywać się wprzód, a przy tym jednocześnie delikatnie łagodnieć, precyzować swoje opanowanie, koncentrację i spokój. Potrafię formułować swoje pragnienia poprzez stan bycia, myśli, przyjęte definicje i system wierzeń. Potrafię przyjmować wszystko, co dzięki tym elementom wytworzyłem i czerpać z nich radość, poczucie ekspansji, transformacji i wzrostu. W każdym momencie swojego życia wiem, co chcę tworzyć, i wiem, że nie chcę wiedzieć jak to coś będzie wyglądało zanim tego nie zobaczę. Wiem, że wszystko co tworzę jest piękne, i wiem, że nie muszę znać przyszłego kształtu, smaku i tekstury swoich tworów, aby być o tym absolutnie przekonanym. Wiem, że czeka mnie piękno, wiem o tym dlatego, że decyduję o tym w tym momencie.

13217531_1171771922842469_8795528364993060334_o

Moja przeszłość jest martwa, skończona, przepracowana. Piękna przyszłość jest tym, co teraz moja planeta potrzebuje najbardziej. Buduję ją więc używając dostępnych mi narzędzi. Przychodzi mi najbardziej naturalnie i swobodnie stawiać się w pozycji twórcy swojego życia, a nie ofiary zastałych, przeszłych okoliczności. Jestem za sprytny na to, żeby swoje decyzje bazować na obrazie teraźniejszości. Swoją przyszłość modeluję więc z pustki, na gładkim tle mojej wyobraźni. Robię to właśnie tam dlatego, że wyobraźnia jest nieograniczona, niedefiniowalna, nieskończona. W tym kontekście wiedza, logika i przyswajalność konceptualna nie mogą się z nią równać. Nie jestem stworzony do tego, żeby przewidywać przyszłość, jestem od tego, żeby ją tworzyć samemu. Nie czekam więc na to, aż ktoś mi podpowie jaki będzie następny krok, bo nie potrzebuję już takich podpowiedzi. Słucham uważnie swoich nauczycieli mówiących o odpowiednim obuwiu, skupieniu na drodze i tempie stawianych kroków. Moi nauczyciele przypominają mi o tym, że po lewej powinna nastąpić prawa noga, ale wszystkie z nich po kolei stawiam sam. Ciesze się, że zaufałem sobie i dbam jedynie o swoje buty, nie sznuruję dzięki temu cudzych sznurówek w trudno rozplątywalne pętelki. W niefizycznym zamysłach dojrzewają mi kolejne pomysły zmiany, przepoczwarzeń, re-narodzin, a w świecie moich okoliczności fizycznych zbieram coraz to nowe i radośniejsze dowody na słuszność obranego kierunku i przyjętej perspektywy widzenia. Nie mogę być potężniejszym twórcą niż jestem w tym momencie, mogę jedynie zwiększać swoją świadomość tego, w jaki sposób tworzę i jak panuję nad poszczególnymi walorami swojej kreatywności.

678

Miłość rozumiem jako bezwarunkową akceptację, dziękczynienie jako zachwyt nad tym, co sobie podarowałem. Współczucie jako jedną z ulubionych pasji, rozwój osobisty jako przyjemną projekcję życia. Tonę w ulubionych uczuciach każdego dnia. Bezwarunkowej miłości nie da się opowiedzieć lub wytłumaczyć. Nie ma poza tym takiej potrzeby. Można ją za to pokazać, podarować, stworzyć, bo to daje wiele radości i spełnienia. Poza tym, tłumaczenie werbalne zajmuje czas i bywa mylące ze względu na podzielną naturę naszego języka. W jaki sposób można dokładniej zobrazować to, że życie jest cudem, że jesteśmy tu dla siebie nawzajem i że jedynie dzięki akceptacji, współczuciu i odwadze jesteśmy w stanie wygrzebać się z bagienka własnych zmartwień, niepewności i lęków? Ostatnio radosna cisza jest moją ulubioną odpowiedzią. Opisywanie zjawisk często nie nadąża bowiem za tym, co projektuję w tym czasie w swoim stanie bycia, wyobraźni, szufladach pomysłów i inteligencji. W towarzystwie nie unikam słów na siłę, ale używam ich roztropnie. Jeśli coś nie jest zabawne, pouczające albo motywujące, to nie jest w moim przekonaniu warte wspominania. Mojej nieskończoności najbliższa jest cisza.

Być może to brzmi jak naiwne przechwałki, ale dlatego właśnie ten tekst mi się podoba. Podoba mi się patetyczność, dostojność, majestat w formie, szczególnie w odniesieniu do prostych, powszednich doświadczeń. Lubię czuć się doceniany i wartościowy, dlatego w prostych rzeczach zauważam ich elegancję i ceremonialny szyk. Jestem jak dziecko, które chwali się swoją babką z mokrego piasku, tym, jak wygląda mój nowy kostium kowboja, albo wielkością balona nadmuchanego z gumy do żucia. Jestem małym dzieckiem, które ledwo wyspindrało się na wysoki kuchenny taboret i podgląda nieskończoność przez dziurkę od klucza. Chociaż na razie nie rozumie czym jest i widzi w niej niewiele więcej niż ciemność pustego korytarza na to pozwala, dostrzega w niej olbrzymi potencjał. Potencjał, który przewyższa każdą inną możliwość poznanej już zabawy po oświetlonej stronie drzwi. W przelewanych słowach na papier operuję tajemnicą, bo tak mi najwygodniej opisać moje zdumienie nad światem. Pływam w Tajemnicy, bo z moich doświadczeń wynika jasno, że tylko w Tajemnicy można odnaleźć prawdziwe cuda. Tylko w nieznanym tkwią odpowiedzi na moje pytania. To, co dopiero przede mną jest najbardziej intrygujące i ciekawe. Będę więc miał wspaniałe życie, będę szedł wprzód i wracał tym samym do miejsc o których na chwile zapomniałem. Będę szedł do domu, który wyrośnie wszędzie tam, gdzie się znajdę. Będę emanował ciepło, lekkość, zwinność i nie zlęknę się niczego. Na samą myśl o tym co mnie czeka, łzy ciekną mi strumieniami po policzkach ze szczęścia.

Dodaj komentarz