Mamy dla siebie całą Wieczność

Czas jest jedną z koncepcji, jakiej używają ludzie, żeby się w tym świecie wygodnie poruszać. Każdy z nas operuje własnymi, wybranymi definicjami na temat czasu i każdy z nas wybiera swój stosunek do tej koncepcji. Na przestrzeni dziejów istniało wiele odmian kalendarzy, miar, sposobów dzielenia czasu i tworzenia jego definicji. Sam czas jednak nie jest odrębnym bytem, niezależnym od wszystkich pozostałych tworów. Jest niczym innym jak sposobem płynnej, zrozumiałej, łatwoprzyswajalnej dla naszego umysłu relacji z zaistniałymi okolicznościami, jest odnośnikiem używanym do wytłumaczenia sobie efektu przemieszczania się obiektów w przestrzeni, jest wreszcie konsekwencją iluzji tego ruchu, którą to iluzję tworzymy dzięki zmianom poziomu wibracji emitowanej częstotliwości. Warto zauważyć, że każdy z nas w każdej sekundzie swojego życia emituje swoją energię o wybranej częstotliwości, która to stale się zmienia, stale moduluje, ewoluuje w nowe poziomy i poszerzenia. Ze zmianą tej częstotliwości przychodzi również zmiana doświadczanej rzeczywistości. Wszystkie możliwe koordynacje dostępnych nam rzeczywistości istnieją więc jednocześnie, w wiecznym i statycznym Teraz, od nas zależy do jakiego kształtu, formy, przejawu tego nieskończonego potencjału zechcemy się dostroić, który zechcemy oglądać i doświadczać. Bardzo istotnym w wyborze swojego preferowanego „programu rzeczywistości” okazuje się umiejętność sterowania swoją wewnętrzną wibracją i utrzymywanie jej na najkorzystniejszym dla nas, wysokim poziomie. Jeśli jesteśmy bowiem w stanie szybko zmieniać swoją wibrację, potrafimy szybko zmieniać również okoliczności, które doświadczamy lub sposób odniesienia się do okoliczności już zaistniałych. W tym rozumieniu, nie tworzymy więc swoich doświadczeń z niczego, nie wyciągamy królików z pustego kapelusza a zwyczajnie wybieramy dla siebie te doświadczenia i ich strukturalne realia, z których chcemy się uczyć, bawić, rozwijać.

Iluzję ruchu oraz czasu linearnego w swoim życiu widzę więc jak doświadczanie serii klatek – slajdów, które decyduję się oglądać w wybranym po sobie następstwie. Mam świadomość, że każda z klatek nie posiada żadnego waloru czasowości w sobie, jest całkowicie statyczna, nieruchoma, stała. To ja determinuję ilość klatek, które będę w świadomy sposób rejestrował, oraz które z nich będę oglądał dłużej, a do których puszcze swoje przywiązanie szybciej. Decyduję również o tym, które klatki są tymi, do których z chęcią wrócę w przyszłości, a z których zrezygnuję już po pierwszym zetknięciu z nimi. Jesteśmy w stanie dostrajać się do różnych wersji rzeczywistości, mniej lub bardziej różnych od tej, którą doświadczamy w tym momencie. Zmiana jest więc stałym elementem naszej wędrówki, i od nas zależy na jak wielką zmianę jesteśmy w stanie sobie pozwolić w obrębie naszego stanu bycia, systemu wierzeń oraz przyjętych definicji, w jak krótkim czasie. Determinujemy więc prędkość przekształceń. Determinujemy to, czy w ogóle chcemy obserwować dynamiczne zmiany, czy być może wygodnie nam z obecnym tempem rozwoju. Innymi słowy, wybieramy jak wiele slajdów zechcemy rejestrować w celu efektywnej nauki, jak wiele z nieprzyjemnych nam klatek będziemy musieli powtórzyć i doświadczyć ponownie zanim do nas dotrze, że nie reprezentują naszego preferowanego stanu bycia. Przyjemne slajdy również powtarzamy wielokrotnie, robimy to, żeby dokładnie zrozumieć nasze zależności w relacji z nimi, żeby efektywnie przyswoić szczegóły interesującego nas ewenementu, lub po prostu dlatego, że sprawiają nam ogromną radość i przynoszą uczucie spełnienia. Niektóre klatki powtarzamy dlatego, żeby zauważyć ich wielowymiarowość. Dowiadujemy się wtedy całkiem nowych rzeczy na temat tego samego konceptu z jeszcze bardziej ekspansywnego poziomu, z szerszej perspektywy widzenia, z większym udziałem bezwarunkowej miłości, współczucia, akceptacji.

Czasem możemy odnieść wrażenie, że pomimo zmian w obrębie naszego stanu bycia, nie następują kolosalne zmiany w postrzeganej zmysłami fizycznej rzeczywistości. Może być to efektem niepotrzebnych oczekiwań, które generujemy na temat tego, co powinno nam się objawić i kiedy. Kiedy bowiem zmieniasz się Ty, od środka, i przystajesz przy swojej zmianie bez względu na to, co widzisz przed sobą, dopiero wtedy tak naprawdę widzisz, że się zmieniłeś. Zmieniłeś się dlatego, że zwyczajnie nie potrzebujesz konkretnych okoliczności-symboli, które miałyby ci twoją zmianę naocznie udowodnić. Jesteś ponad okolicznościami, ponad opiniami, komentarzami, czy złudnymi konsekwencjami czasu i przestrzeni. Nie przywiązujesz się do wyników, rezultatów, skutków, bo masz świadomość, że są jedynie owocem twojego stanu mentalno-uczuciowego z przeszłości. Opierając się więc stale na tym, co widzisz, czujesz, doświadczasz w danym momencie, spowalniałbyś znacznie swój rozwój. Jeśli nie potrzebujesz przywiązania do tego co widzialne, potwierdzone, zbadane, udokumentowane, wtedy możesz uwierzyć w prawdziwość i realność swoich przeczuć, pragnień, wizji na długo przed tym, zanim zostaną w całości zmanifestowane w twoim fizycznym świecie. Budowanie naszych doświadczeń z niefizycznych, czystych pragnień jest czasochłonnym procesem, ponieważ całość tych koncentracji zanim zostanie ucieleśniona, musi zostać przefiltrowana przez całą gamę kolektywnych porozumień i umów międzyludzkich, kolektywnych praw i założeń, w które większość ludzi decyduje się wierzyć, przyczynowo-skutkowych zależności i ograniczeń, którym zdecydowaliśmy się podporządkować przed wejściem w to fizyczne doświadczenie. Każde nasze doświadczenie wyrasta z Tu i Teraz, żadne nie istnieje nigdzie indziej. Nigdy nie musimy o tym zapominać, warto jednak szanować porozumienia, które zdecydowaliśmy się respektować na tej planecie, dla dobra nie tylko swojego, ale całej populacji ludzkości.

8765

678

Nie możemy przebywać nigdzie indziej niż tu i nigdy wcześniej ani później niż Teraz. Forma i sposób ekspresji tego Tu i Teraz podlega ciągłej zmianie, ale samo poczucie nierozerwalności z Teraz jest tak fundamentalne, jak samo poczucie istnienia, poczucie bycia świadomym. Jedyną moc (i w zupełności wystarczającą) jaką posiadamy, to modelowanie energii w przestrzeni naszego Teraz w taki sposób, aby sprawiała nam jak najwięcej radości, samospełnienia i uświadomienia. Czas linearny, który jest jednym z pomysłów na Teraz, tworzymy więc w swoich umysłach na podstawie odnoszenia się do wspomnień z przeszłości, które rozpamiętujemy w tym momencie, bezpośrednich wrażeń chwili obecnej, której również doświadczamy teraz, oraz projekcji naszej przyszłości, którą również zawsze tworzymy teraz. W miarę rozpoznania, że wszyscy na tej planecie godzimy się doświadczać konceptu czasu linearnego jako kolektywnej umowy, warto zauważyć, że czas ten jest jedynie wymyśloną ideą, konceptem, który ma nam pomagać budować swoje doświadczenia i jak każdy z naszych tworów, jest całkowicie zależny od nas, a nie odwrotnie. To my jesteśmy tymi, którzy tworzą swój czas, a nie są zależni od upływających kolejnych godzin i lat. Chciałbym wam o tym przypomnieć, bo widzę, że umiejętność tworzenia odpowiednich porcji tego czasu dla siebie jest bardzo przydatna. Warto pamiętać, żeby tworzyć i używać czasu z głową (i sercem), tworzyć odpowiednie jego ilości, proporcjonalnie do naszego wygodnego tempa rozwoju. Co więcej, warto utożsamiać się z czasem tylko wtedy, kiedy jest nam niezbędny. Kiedy staje się kulą u nogi, warto całkowicie puścić do niego przywiązanie. Niekorzystnie jest traktować czas, jaki znamy, jako jedyną możliwą niepodważalną prawdę o sposobie odkrywania tej rzeczywistości, prawdę o stałym rytmie życia, który jest nam odgórnie narzucony, który nas pogania, popędza tworząc stres i poczucie ciągłej presji, lub odwrotnie, rozleniwia i buduję poczucie rutyny, monotonii i nudy. Nic nie jest nam odgórnie narzucone lub nakazane. Wszelkie zasady, normy i uwarunkowania podlegają zmianom, przekształceniom i są naszym wolnym wyborem. Nasza relacja z czasem oraz jego definicje nie są temu różne. Jesteśmy nieskończonymi, stale istniejącymi istotami i mamy dla siebie całą wieczność, z której możemy korzystać. Kiedy więc mamy wrażenie, że okoliczności nas przytłaczają i nie mamy wystarczającej ilości czasu lub kontroli nad nimi, w pierwszej kolejności warto cofnąć się o krok w tył, wziąć głęboki oddech i uspokoić niekorzystne myśli. Warto przypomnieć sobie, że w oczach wieczności, nasze rozterki są niczym więcej jak kiepskim żartem, do którego od razu możemy się szeroko uśmiechnąć. Jeśli stworzyliśmy dla siebie nerwowe, stresujące otoczenie, najkorzystniej jest znaleźć najłatwiejszy sposób na zrelaksowanie tego napięcia i przypomnieć sobie o swojej wiecznej, nieprzerwanej naturze.

W trakcie swoich codziennych zajęć jesteśmy łatwo w stanie stwierdzić, że niektóre czynności przychodzą nam łatwo i z przyjemnością, inne wykonujemy z nieco większym wysiłkiem. Zauważcie, że czas nam się dłuży (można by też powiedzieć, że tworzymy wtedy silne przywiązanie do niego) kiedy wykonujemy te czynności, za którymi nie przepadamy, które nie sprawiają nam większej radości. Mamy wrażenie, że czas się ciągnie w nieskończoność. Kiedy natomiast czujemy, myślimy i działamy w zgodzie ze swoją pasją i w zgodzie z tym, co podpowiada nam serce, jesteśmy tak zaangażowani w tworzenie, kreowanie, uczenie się, doświadczanie, że nawet nie zaprzątamy sobie głowy czymś takim jak czas. Wtedy mamy wrażenie, że czas mija bardzo szybko (można by też powiedzieć, że nie tworzymy przywiązania do czasu, lub, że się w ogóle nie starzejemy). Dzieje się tak dlatego, że w trakcie robienia rzeczy, które nas pasjonują, które sprawiają że czujemy się radośni i w pełni sobą, podłączamy się do źródeł twórczej, nieskończonej, wolnej i dzikiej Energii Źródła. Energia ta działa efektywnie samoistnie i nie potrzebuje żadnych ograniczających jej koncepcji ani wierzeń. Co więcej, tworzy znacznie sprawniej i dynamiczniej, kiedy puścimy przywiązanie do tych ograniczających, czasowych idei i pozwolimy aby prąd tej samowystarczalnej energii porwał nas i zanurzył po uszy w otchłaniach Tajemnicy. W chwilach bezwysiłkowego płynięcia z tym prądem jesteśmy w stanie wyrażać swoim ciałem najbardziej epickie ekspresje naszej tożsamości, z łatwością dzielimy się też wtedy swoją miłością, współczuciem, mądrością. Kiedy jesteś głęboko zanurzony w wirze podążania za swoimi pasjami, zwykle masz wrażenie, że upłynęło znacznie mniej czasu niż mówi twój zegarek. Dzieje się tak dlatego, że operujesz wtedy na wysokich obrotach, jesteś skupiony na tym, co kochasz, rejestrujesz więc swoje doznania znacznie dokładniej i precyzyjniej. Dzięki temu w miarę swoich możliwości możesz sobie pozwolić rezygnować z tych części doświadczenia, które nie są dla ciebie atrakcyjne, a skupiać swoją uwagę jedynie na tych punktach doświadczenia, na których jesteś w stanie się dalej uczyć, poszerzać swoje zrozumienie, swoje umiejętności, itd.. Pomijasz więc te slajdy, które ci dłużej nie służą, przechodzisz szybciej do sedna swoich intencji, sprawniej i szczerzej komunikujesz swoje potrzeby, wyraźniej i dynamiczniej formułujesz swoje myśli, pewniej i śmielej wprowadzasz w życie swoje pomysły.

234

Wielu nauczycieli z kręgów duchowych, w których zdążyłem się do tej pory chwilę poobracać sugeruje, że aby odnaleźć spokój i przejrzystość umysłu, należy przebywać jedynie w Tu i Teraz i nie skupiać się broń boże na przeszłości lub przyszłości, ponieważ oba są iluzoryczne. Osobiście nie zgadzam się z takim podejściem, dlatego że nie widzę nic złego w kierowaniu swojej uwagi w przestrzenie zarówno przeszłości jak i przyszłości jeśli tylko sami zauważamy w nich dla siebie korzyści. Każda koncentracja jest całkowicie zależna od nas i to naszym zadaniem jest kierować ją w to miejsce, które nam najbardziej w danym momencie odpowiada i służy. Oczyszczanie swojego umysłu z niepożądanych, przestarzałych koncepcji z przeszłości poprzez nie skupianie się na nich i kierowanie uwagi w pustą przestrzeń swojego Teraz może być oczywiście bardzo korzystnym zabiegiem i warto z niego korzystać kiedy nam pomaga rozluźnić te tendencje do kreowania stresu i napięcia. Warto w tym samym czasie mieć jednak na względzie, że kiedy mamy już za sobą transformację swoich niewygodnych myśli i uwarunkowań, i czujemy w sobie ogromne pokłady niewyżytej energii, która zdążyła się wygenerować i czeka na zmanifestowanie w jakiejś formie, nie warto w tym czasie bagatelizować takiego sygnału i uparcie skupiać się ciągle na tym, co jest, bo to co jest, nigdy nie jest tak ekscytujące, tajemnicze i magiczne jak to, co dopiero będzie. Nasza twórcza energia ma taką właściwość, że stale wyrywa się do przodu, pragnie się wyrazić w nowy sposób, pragnie zostać zauważoną jak jeszcze nigdy wcześniej, pragnie być doświadczoną i docenioną za swoją świeżość i unikatowość. Jeśli ciągle skupialibyśmy się na tym co jest, żaden postęp nie byłby możliwy. Tym ostatnim akapitem pragnę zwrócić waszą uwagę na fakt, że jeżeli mamy ochotę malować, tańczyć, grać muzykę, gotować, rozmawiać z ludźmi, wspinać się na góry i skakać z ich wierzchołków, wtedy bardzo rozsądnie jest właśnie to robić, a nie zastygać w medytacyjnych stanach bezruchu i bezczynnie obserwować teksturę białej ściany bez wyrazu. Kiedy natomiast największą radość ze wszystkich czynności sprawia ci cicha medytacja pod drzewem i skupienie się na perfekcyjności i prostocie chwili obecnej, wtedy z pewnością warto się oddać takiemu zajęciu. Przebywając jednak w warunkach, które wolelibyśmy zmienić, które nam nie odpowiadają z jakichś względów, lub w których zauważmy znacznie większy potencjał, bardzo korzystnie jest skupić się przede wszystkim na przyszłości, aby swoje doznania zmieniać najbardziej efektywnie. Kiedy największą frajdę sprawia nam zanurzenie się w pewnym przyjemnym wspomnieniu wtedy cofniecie się w przeszłość będzie najlepszym rozwiązaniem. Chcę tutaj przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że nie ma żadnego nakazu przebywania z konkretnymi myślami i uczuciami o konkretnych walorach czasowych. Nie ma reguły na bycie szczęśliwym, nie ma rozporządzenia, które ci podpowie z jakim utożsamieniem i jaką identyfikacją będziesz się czuł najwygodniej. Decyzja o przebywaniu w jakichkolwiek realiach, czy to podporządkowanych czasowi, czy tych całkowicie od niego niezależnych, jest całkowicie podporządkowana twoim preferencjom. Możesz przebywać w takiej przestrzeni, jakiej tylko ci najwygodniej. Nie ma przestrzeni mniej lub bardziej prawdziwych, czasu mniej lub bardziej prawdziwego, wrażeń mniej lub bardziej realnych. Wszystkie one są ostatecznie ekspresją Tu i Teraz, od którego nie można się oddalić nawet na krok. Tak czy siak nie jesteśmy w stanie uciec od Teraz, nie ma więc potrzeby kreowania wysiłku, aby w nim stale pozostawać. Ostatecznie jesteśmy tutaj jedynie ze względu na radość, ze względu na całą gamę wspaniałych pragnień i wizji, które przyszliśmy na Ziemi ucieleśnić, wprowadzić w życie, dostrzec i poczuć w fizycznych, gęstych strukturach tego planu rzeczywistości. Jakiekolwiek utożsamienie sprawiające ci największą radość i podekscytowanie jest tym, które przybliża cię najefektywniej do manifestacji tych pragnień.

Dodaj komentarz