Zestrojenie nie zna egoizmu

Spotkałem się z opiniami ludzi, którzy uważają, że stale czuć się dobrze, robić jedynie to na co się ma największą ochotę i ciągle myśleć o swoim dobrym samopoczuciu jest bardzo egoistycznym podejściem. Ja uważam całkowicie odwrotnie. Co więcej, jestem przekonany, że jest to najmniej egocentryczne podejście z możliwych, a przynajmniej z poznanych mi dotąd. Otóż chciałbym abyście przyglądnęli się ze mną teraz troszkę dokładniej temu zagadnieniu. Czym jest według mnie dobre samopoczucie to w pierwszej kolejności kierowanie swojej uwagi w nasze energetyczne centrum, w nasz stan bycia, w rejon naszych uczuć. Wielu ludzi nie posiada nawet tej podstawowej umiejętności, aby skupić się na obszarze swoich bezpośrednich odczuć względem zaistniałych okoliczności i te odczucia traktować jako najlepszego przewodnika i doradcę swoich późniejszych działań. Zauważanie i pielęgnowanie swoich odczuć równomiernie do tego, co widzimy swoimi oczyma jest wykazywaniem troski o to, w jaki sposób chcemy daną sytuację przeżyć i jakie jej walory docenić. System emocjonalny naszego organizmu jest bowiem najprostszym rodzajem kompasu, który w naturalny sposób nakierowuje nas do najbardziej korzystnych i najbardziej zrównoważonych zachowań względem całej świadomej nam rzeczywistości, której jesteśmy integralną częścią. Przyjemne uczucia generowane w tracie naszego doświadczenia oznaczają, że działamy lub myślimy w taki sposób, w jaki widzi tę sytuację nasza Wyższa Jaźń. Nieprzyjemne uczucia są alarmem od naszego pierwszego przewodnika mówiącym, że naszym aktualnym nastawieniem i interpretacją danego zjawiska oddalamy się od współczucia, zrozumienia, troski oraz bezwarunkowej miłości.

Sama więc chęć pracy ze swoimi uczuciami jest bardzo empatycznym zachowaniem, dlatego, że stawiamy właśnie uczucia jako priorytet. Dajemy sobie piękny znak, że zamierzamy troszczyć się o swoje doświadczenia, że nie pozostajemy bezczynni i leniwi ani obojętni na to, jaką rzeczywistość będziemy tworzyć dla siebie, i wszystkich pozostałych ludzi. Ze zrozumieniem, że to właśnie uczucia tworzą naszą rzeczywistość naturalnie przychodzi coraz częstsze i coraz bardziej intensywniejsze kierowanie uwagi w ten właśnie rejon. Uczuciami malujemy swoją przyszłość, tymi uczuciami i tymi myślami, które w tym momencie wysyłasz ze swojego organizmu, które emitujesz za pomocą intencji i które początkowo przybierają formę niewidzialnej wibracji energii, a później w procesie manifestacji zostają filtrowane przez nasz system wierzeń, nasze uwarunkowania oraz definicje, którymi tłumaczymy sobie swój świat. Z czasem gęstnieją, ulegają krystalizacji, aby ostatecznie objawić się jako formy fizyczne. Dbając więc o swoje uczucia dbasz o całość swojej rzeczywistości i przyglądasz się pełnemu procesowi ich narodzin, rozwoju i ostatecznej manifestacji. Warto więc zadawać sobie pytania: Jakie uczucia kumulują się teraz we mnie? Jaki świat tworzę swoim nastawieniem do tej okoliczności? Jaką rzeczywistość generuję wybranym przez siebie w tym momencie zlepkiem myśli i ich interpretacji?

Przebywając w stanie bycia, który określilibyśmy jako zestresowany, przestraszony lub niepewny, nie jesteśmy w stanie wytworzyć zarówno dla siebie jak i dla kogokolwiek innej rzeczywistości niż zestresowanej, przestraszonej i niepewnej. Aby tworzyć piękny, symbiotyczny, zrównoważony i pełny miłości świat, pierwszorzędnie musimy zadbać o to, abyśmy to my taki zakres uczuć emitowali ze swojego organizmu. Cały świat zaczyna się w naszych sercach. Może przybierać różnorakie formy i kształty, a tylko i wyłącznie od nas zależy jakimi uczuciami zechcemy zasiać nasze bezkresne pole nieograniczonych możliwości. W procesie tworzenia zbalansowanego, pełnego empatii i współczucia świata, musimy wziąć zatem pełną odpowiedzialność za to, jakimi uczuciami i jakimi opisami zjawisk kolorujemy swoje doświadczenia. Nie ma bowiem lepszej drogi na zmienianie świata, niż zacząć zmianę od siebie samego.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że droga, którą proponuję, i która sprawdza się w moich doświadczeniach może sprawdzać się w każdym przypadku, ale wymaga ona aby potraktować ją z całkowitym zaangażowaniem, poświęceniem i oddaniem się jej. Otóż, co mam na myśli pisząc, aby czuć się dobrze cały czas, to aby czuć się dobrze cały czas, nieprzerwanie, bez przerwy. Wielu ludzi idzie na kompromis z własnym życiem i uważa, że jeśli czują się całkowicie spełnieni i szczęśliwi przez załóżmy nawet 80% swojego czasu, to znaczy, że są szczęśliwi. Te 20% cierpienia, frustracji, gniewu, niezrozumienia czy chociażby znudzenia i bezinteresowności, traktują jak niezbędną część całej układanki i niezmienną część przykrego i zawistnego im życia, bez której nie mogą się obejść. Chciałbym otworzyć przed wami okno dużo bardziej zrównoważonej i równocześnie znacznie przyjemniejszej każdej jednostce perspektywę widzenia, z której widać wyraźnie, że to właśnie z tych 20%, które bagatelizowaliśmy i traktowaliśmy jako „przymusowe” cierpienie lub wysiłek, wyrasta cały nasz przyszły egoizm, zawiść, zazdrość lub poczucie bezsilności czy lęku, które to wysyłamy w kierunku nie tylko swojej rzeczywistości ale i wszystkich pozostałych istot ją odwiedzających. Nie mam tutaj na myśli, aby nigdy nie iść na kompromis z żadnym człowiekiem i rozpychać się łokciami w walce o swoje, dlatego, że pójście na kompromis i ugodę bardzo często bywa najrozsądniejszym rozwiązaniem. Chcę zwrócić jedynie uwagę na to, aby nigdy nie iść na kompromis z własnym sobą i w miarę możliwości nie poświęcać swojego czasu, myśli, uczuć, zaangażowania niczemu, co mogłoby nas oddalać od pełniejszej, szczęśliwszej wersji siebie. W zamian za to warto skupić się na tych relacjach, informacjach, doświadczeniach, które budują nasze pozytywne nastawienie, budują naszą wewnętrzną witalność i chęć wiecznej ekspansji i dynamicznego rozwoju.

Żeby czuć się dobrze cały czas, pierwszorzędnie musimy więc potraktować nasze Zestrojenie jak priorytet, jak najważniejszy i jedyny impuls do kolejnych działań i zmian. Jeśli chcemy oglądać naprawdę dostojne i potężne transformacje, uświadomienia, wglądy czy spektakularne manifestacje musimy całkowicie oddać się temu procesowi i potraktować go jak „numer jeden” wszystkich naszych życiowych zadań. Zestrojenie ze swoim naturalnym Źródłem Energii, czy Zestrojenie ze swoją Wyższą Jaźnią, nie może być traktowane jak hobby, albo coś czemu poświęcamy uwagę jedynie popołudniami, lub w trakcie naszej codziennej półgodzinnej medytacji. Zestrojenie jest w moich oczach całkowitym poddaniem się prądom, których wibracji szczerze zaufasz. Pozostajesz więc stale uważny tego, co generujesz w swoim organizmie, jakie emitujesz myśli, uczucia, stale pozostajesz czujny tego, czy działania, które podejmujesz wychodzą ze współczucia i zrozumienia, czy być może są efektem frustracji i zaniepokojenia. Przebudzenie na tę empatyczną introspekcję jest jedynie początkiem naszej naturalnej drogi, która w trakcie procesu prowadzi do wielu innych pogłębień.

1

Kolejnym ważnym aspektem pracy nad swoim samopoczuciem jest umiejętność rezygnowania z dotychczasowych pomysłów, którymi do tej pory tłumaczyliśmy sobie rzeczywistość oraz biegłość we wprowadzaniu zmian w obszarze swojego systemu wierzeń. Żeby bowiem się czuć dobrze cały czas, należy stale pozostawać niezwykle giętkim i przeźroczystym, niemal pustym w swojej perspektywie widzenia oraz stale z nią pracować, stale ją dostrajać, stale ją dostosowywać do zastałych okoliczności. Jeśli chcemy się czuć dobrze cały czas, musimy umieć zatem zmieniać swoje poglądy i opinie, a nie przystawać całe życie przy tych samych. Te poglądy bowiem, które sprawdzały się w naszym życiu rok, miesiąc lub dzień temu, dzisiaj mogą być już przeterminowane i nieadekwatne do realiów, które oglądamy. Zmienianie swoich opinii, poglądów, interpretacji również jest całkowicie nieegocentrycznym stanowiskiem, ponieważ całkowicie wypłukuje z nas egoistyczny pomysł na to, że jako oddzielna jednostka w świecie równie oddzielnych nam ludzi, mamy całkowitą rację i ta racja jest niezmienną i jedyną słuszną. Musimy więc być gotowi poświęcać wszystkie dotychczasowe pomysły na temat tego, w jaki sposób ten świat funkcjonuje, kim jesteśmy i czego pragniemy, czyli nieustannie re-definiować swoje stanowisko poglądowe, opiniotwórcze, etc. W trakcie procesu porzucania swojego egoistycznego stanowiska na rzecz harmonijnych, zrównoważonych perspektyw, warto poddać się swojej intuicji i z determinacją kroczyć śladem preferowanych wizji i doświadczeń. Podsyłając nam nowe, budujące i inspirujące pomysły na wyrażanie swoich pragnień, na spędzanie czasu, na tworzenie nowych relacji z ludźmi, nasza Wyższa opiekuńcza Jaźń zaczyna tworzyć magnetyczną więź między nią samą a naszą wykreowaną ścieżką marzeń. Kiedy to połączenie zyskuje na sile i angażujemy się, aby było coraz bardziej trwałe i solidne, otrzymujemy coraz więcej przyjaznych okoliczności-potwierdzeń na to, że warto słuchać sygnałów swojego serca. Zauważając rosnący dostatek, zdrowie i szczęście w naszych doświadczeniach zaczynamy uczyć się budować Zaufanie do naszej Wyższej Jaźni, które smakuje dużo lepiej niż poczucie, że się cokolwiek wie intelektualnie, lub, że się ma rację i słuszność. Życie swoją pasją traktuję teraz jak niekończącą się zabawę w ciągłe rozwijanie zaufania swoim uczuciom i najgorętszym impulsom serca, modelowaniem swojego systemu wierzeń i dopasowywaniem go do realiów chwili obecnej.

Czucie się dobrze wymaga więc od nas w wielu przypadkach przyznanie się do porażki i przyznanie racji wierzeniu, któremu zdążyliśmy kiedyś zaufać, że nie jesteśmy w stanie go przechytrzyć. Nasze wierzenia są bardzo inteligentnymi strukturami, które ewoluują równomiernie do naszych przeobrażeń, i są w taki właśnie sposób skonstruowane, żeby zawsze się potwierdzać. Jeśli więc uwierzymy w jakąś niekorzystną nam ideę, nasze wierzenie z przyjemnością skieruje nas do takich doświadczeń, abyśmy potwierdzili jego słuszność i odnaleźli jego dowody w świecie materialnym. Aby poczuć się dobrze w takiej sytuacji, należy odpuścić sobie tę nierówną walkę i poddać się przed tymi wierzeniami, uhonorować ich służbę i pozwolić im odejść, zastępując równocześnie takimi pomysłami, które sprawiają nam radość. Kiedy jesteśmy w stanie zmienić swoje wierzenie na temat jakiegoś przejawu bez konieczności zmiany okoliczności, wtedy otrzymujemy najwyraźniejsze potwierdzenie, że oto my się zmieniliśmy, ponieważ żadne okoliczności nie są nam dłużej straszne. Nasza Wyższa Jaźń nieustannie będzie podsyłać nam okoliczności, w ramach których, aby poczuć się dobrze, będziemy zmuszeni zmienić swój sposób postrzegania danych zjawisk. Nie jesteśmy kierowani bowiem zawsze do okoliczności miodem i lukrem płynących, czasami jesteśmy spychani w stronę niezbędnych naszemu rozwojowi lekcji i wyzwań, przez które musimy przejść, aby doznać jeszcze pełniejszej transformacji i jeszcze większego wyzwolenia. Warto pamiętać, że w trakcie naszej ziemskiej wędrówki będziemy kierowani do bardzo różnych i odmiennych sobie doświadczeń, z których będziemy mieli okazję czerpać piękne lekcje i dające piękne wglądy introspekcje. Świat dualny, którego jesteśmy częścią oscyluje nie tylko w przyjemne i milutkie doświadczenia. Wyższe Ja może co jakiś czas kierować nas do tych mniej atrakcyjnych doświadczeń, aby nam o tym przypomnieć, dać możliwość wyboru, albo żeby utwierdzić nas w przekonaniu, że nasze wcześniejsze wybory były właściwe. Jeśli więc pomimo szczerych, dobrych intencji natrafiamy na jakąś nieprzyjemną okoliczność, nie oznacza to, że komunikacja z naszym Wewnętrznym Nauczycielem szwankuje, a jedynie tyle, że musimy pozostać wrażliwi na ten kontrast, którego jesteśmy udziałem i na który się zdecydowaliśmy wchodząc w to fizyczne doświadczenie na tej planecie. Innymi słowy, musimy czasem zanurzyć palec w lodowatej wodzie, aby wiedzieć, że nie chcemy do niej wskoczyć.

Ukierunkowanie nas na doświadczenia wymagające od nas większego skupienia i akceptacji niż zwykle mogą też być wynikiem jakiś nierozwiązanych traum, niesprzyjającym nam wzorów lub bolączek z dalekiej przeszłości, przez które teraz, z racji swojej dojrzałości, jesteśmy w stanie się przebić i obdarzyć je odpowiednim współczuciem i zrozumieniem. Praca z otaczającymi nas ciężkimi doświadczeniami i negatywnie nastawionymi ludźmi przypomina trochę prace ogrodowe z roślinami. Te najbardziej kolczaste i wrogie naszej skórze wymagają dużo delikatniejszego traktowania i subtelniejszego podejścia od tych niezwykle gładkich i łagodnych w swojej naturze. Dlatego zdarza się, że najkorzystniejszym rozwiązaniem dla ogółu populacji jest zesłanie najłagodniejszych w swych manierach, ale równocześnie bardzo odważnych i pewnych siebie anielskich istot do konfrontacji z najbardziej chropowatymi charakterami, które to wymagają bardzo precyzyjnego i delikatnego leczenia. Docenienie własnego cierpienia jest wtedy piękną lekcją wzmocnienia i pokrzepienia, dzięki której jeszcze łatwiej dokonujemy korzystnych nam wyborów i kroczymy w kierunku preferowanych nam wizji. Dzięki przetrawieniu i zasymilowaniu tych trudnych dla nas lekcji zwiększa się również nasze współczucie dla wszystkich cierpiących istot, a przez ten właśnie fakt stajemy się znacznie bardziej chętni pomocy wszelkim istotom, którym tę pomoc możemy zaoferować. Bywa więc, że umyślnie jesteśmy zsyłani do doświadczeń które sprawiają, że na policzkach wyrastają nam łzy, ale jest to niezbędna część bardzo inteligentnego mechanizmu, który w ten sposób pragnie nam jedynie zwrócić uwagę na fakt, że możemy takie sytuacje obdarzyć jeszcze większym zrozumieniem, jeszcze większą akceptacją i współczuciem, a przez to automatycznie poczuć się jeszcze bardziej wzmocnionymi niż dotychczas oraz zrównać swoją częstotliwość z częstotliwością Wyższej opiekuńczej Jaźni rosnącej tym samym ku znacznie szerszemu polu własnej obserwacji.

3

Wynika z tego jasno: żeby otrzymywać możliwości dawania bardzo precyzyjnej i szerokiej pomocy, równomiernie musimy (och, ironio!) zaspokajać swoje pragnienia i marzenia. Kiedy szybko dojrzewamy i wyrażamy się w upragniony sposób w każdej nadarzającej się okazji, zauważamy, że w przeciągu coraz mniejszych odstępów czasu na coraz więcej nas stać. Jedynie w takich warunkach energetycznych będziemy otrzymywać możliwości zarażania swoją pasją, lub nauką technik i umiejętności, które sami już opanowaliśmy w trakcie spełniania tychże marzeń. Kiedy uda nam się spełnić wielkie marzenie (na przykład wejść na Mount Everest), zauważamy, że jesteśmy zdolni praktycznie do wszystkiego, i wtedy właśnie otrzymujemy możliwość praktykowania takiego rodzaju pomocy, w którym jesteśmy w stanie pełni entuzjazmu tę empatyczną i troskliwą iskrę łatwo wprowadzać w swoje życie i zaszczepiać wśród innych. Podążanie za uczuciem podekscytowania oraz podejmowanie zdeterminowanych działań w kierunku ulubionych czynności jest niezwykle ważnym ogniwem naszej wędrówki. Bez naturalnej radości wynikającej z zajmowania się czynnościami, które wzbogacają nasze życie o ulubione uczucia, nie jesteśmy w stanie nikomu efektywnie pomagać. Możemy wtedy jedynie narzekać lub wątpić w możliwość zmian, a to nie jest w żadnym razie pomoc, jaką chcielibyśmy słać do ludzi. Kroczenie śladami swojej pasji jest niezbędne chociażby z tego względu, że nie możemy udzielać żadnej pomocy, ani w ogóle tworzyć przyjaznego nam środowiska, jeśli emitujemy inny od tego zakres częstotliwości. Spełniając swoje wielkie marzenia natomiast, zauważamy, że jesteśmy naprawdę potężnymi twórcami i wszystko zależy jedynie od naszego nastawienia, odwagi i chęci. W momencie dotarcia do mety, trzymania złotego medalu, lub w momencie okrzyku radości ze zdobycia kolejnego szczytu, zalewa nas przebudzenie na fakt, że jesteśmy bardzo twórczymi, potężnymi i pewnymi siebie istotami, oraz, że możemy sporo osiągnąć. Wtedy jesteśmy zdolni udźwignąć wielkie pokłady miłości, którą to możemy się później śmiało dzielić. Razem z większym zaufaniem dla własnych uczuć otrzymujemy więc proporcjonalnie więcej wolności, a tym samym proporcjonalnie większą odpowiedzialność. Będąc bowiem świadomym znacznie szerszego spektrum energetycznego, nasza pomoc będzie polegała na równoważeniu jej na dużo szerszym polu. W pewnym punkcie tej duchowej podróży zauważamy, że to nie nasze indywidualne cele i nasze indywidualne aspiracje są tymi, które dają nam najwięcej radości, a właśnie te działania, które tworzą balans i równowagę pomiędzy wszystkimi istotami w obrębie naszej Świadomości.

Dodaj komentarz