Podróże Psychedeliczne – Enteogeny Roślinne: Portale Świadomości

 

Techniką, która teraz wzbudza najsilniejszą fascynację w trakcie mojego rozwoju jest kontakt z aktywnymi substancjami psychedelicznymi. Zauważam, że to właśnie dzięki niej najszybciej rozwijam te aspekty mojego istnienia, które sprawiają mi radość. Nie umniejszam zupełnie innym technikom, gdyż zdaję sobie sprawę, że każdy z nas przyciąga do swojego doświadczenia takie środki i instrumenty, które najlepiej się sprawdzą w jego gałęzi zainteresowań w danym momencie. Widzę natomiast, że w moim przypadku praca ze Świętymi Roślinami jest w tej chwili niezwykle potężnym i niesamowicie precyzyjnym narzędziem wglądowym, który w połączeniu z tradycyjnie rozumianym rozwojem duchowym przynosi mi wspaniałe rezultaty i ogromne korzyści w życiu codziennym. W moim przypadku, doświadczenia z takimi substancjami jak Ayahuasca, Grzyby Psylocybinowe, Amanita Muscaria, Changa, Marijuana, okazują się teraz bezkonkurencyjnie najkorzystniejszą, najprostszą i najprzyjemniejszą z dróg poszerzania swojej świadomości.

Moja Podróż w Nieznane jest dwutorowym szlakiem. Jeden z nich prowadzi przez fizyczne okoliczności i obiekty, doznania pięciu zmysłów, logiczne myślenie i silne zakotwiczenie w realiach linearnego czasu oraz podzielnej przestrzeni. Drugi tor prowadzi przez niefizyczne realia, o których pisać językiem symboli jest niczym kolorowanie tęczy niezastruganą, czarną kredką. Przestrzenie, w których się obracam pod wpływem tych substancji urzekają swym pięknem i dostojnością, mają niezwykle subtelny charakter. Potrafią szokować swym bogactwem, umiejętnościami wyrafinowanej, telepatycznej komunikacji z wędrowcami odwiedzającymi ich realia. Odwiedzając te rejony mojej świadomości, która jest zdolna udźwignąć majestat i dobro pochodzące z tych obszarów, oddaję się bezwarunkowo swoim uczuciom i intuicji. Często uczucia są jedynym poziomem-mostem, który łączy mnie z fizycznym światem, gdyż tracę całkowicie poczucie ciała oraz przestrzeni, w której moje ciało się znajduje. Odkrywając kolejne miejsca Nieznanego, staję się świadomy nowych sposobów tworzenia relacji ze swoim środowiskiem. Chłonę kolejne strumienie informacji o strukturze tego wszechświata i jego relacji z innymi. Niektóre z wizji, przedstawianych mi w formie kompozycji, geometrii i prostych symboli wydają się w swej podstawie wybitną formą inteligencji, która pragnie mnie uczyć i leczyć. Zdaję sobie sprawę, że podróże psychodeliczne, jak każda wyprawa na nowy teren wymaga skupienia i koncentracji w celu oswojenia się z nieznanym środowiskiem. Ciągle uczę się czytać nowe sensy niefizycznych energii i obserwować świeże, nieznane mi rzeczywistości, które wyłaniają się przede mną równo z rosnącym podekscytowaniem, umiejętnością ich zaakceptowania i tym samym moją gotowością na przyjęcie ich do mojej świadomości.

Substancje psychedeliczne otwierają mnie również na totalnie nową jakość terapii, której się poddaję w trakcie każdej Ceremonii. Ukazują mi bowiem źródło bólu, czy też udręki, która powoduje u mnie niechciane uczucia i późniejsze doświadczenia, dzięki czemu sam jestem w stanie transformować je w energie sprzyjające mojemu rozwojowi. Co jest dla mnie bardzo istotne – ukazują mój potencjał do samouzdrawiania i samoregeneracji. (!) Pobudzają do prawidłowego działania te narządy, układy i sploty energetyczne w moim ogranizmie które są odpowiedzialne za profilaktykę przeciw chorobową polegającą na uważnej obserwacji niekorzystnych zachowań w obrębie swojej świadomości oraz zapobieganie przyszłym chorobom i wszelkim natrętom kurczowym nie angażując się w powtarzanie tych zachowań. Innymi słowy, w trakcie tych procesów jestem świadkiem lokalizowania przyczyny moich chorób, lęków, zmartwień, traum oraz jest mi przedstawiana metoda poradzenia sobie z nimi, która najczęściej polega na równoważeniu chaotycznych, rozbieżnych energii lub wygaszaniu tych wibracji, które nie rezonują z moją korzenną częstotliwością. Często całkowicie wystarczającym okazuje się wysyłanie szczerych intencji pełnego otwarcia i naturalnej ochoty na pełne zdrowie i witalność, uczciwa akceptacja najkorzystniejszego dla mnie przepływu oferowanej energii, oraz bezkresne zaufanie własnej intuicji w trakcie całego procesu i poddanie się mu.

Dzięki zauważeniu i stawieniu czoła przyczynom moich udręk i stresów, jestem w stanie się ich łatwo pozbyć, oraz, co ważniejsze, już nigdy do nich nie wracać. Jedną z najbardziej cennych dla mnie mądrości, jaką oferują te rośliny to przede wszystkim rozbudzanie mojej uważności na te aspekty mojego życia, które powodują u mnie niechciane relacje ze swoim środowiskiem, rozbudzanie odporności na pasożytnicze zachowania i ukierunkowanie w stronę symbiotycznych relacji, którym dużo łatwiej mi się poddać. W trakcie Ceremonii ze Świętymi Roślinami nie przychodzę więc do lekarza, któremu powierzam swój los, a uczę się jak być lekarzem dla samego siebie. To kompletnie rewolucyjny sposób patrzenia na medycynę. Dzięki niemu możemy odwrócić do góry nogami nasz pomysł na kontynuowanie udręki zależności od przemysłu farmaceutycznego, która to zwyczajnie przestaje być dłużej potrzebna.

Ważnym wspomnienia jest również, że w trakcie tych podróży bardzo pokrzepiającym i uspokajającym odnajduję towarzystwo przewodnika duchowego, dzięki czemu płynność (momentami bardzo burzliwej i niezrozumiałej) podróży jest delikatniejsza i spokojniejsza. W trakcie moich eksperymentalnych podróży pełnych nowych, nieznanych dotąd odczuć i doznań, w momentach zaniepokojenia, braku stabilności bądź strachu, prosty, czuły gest ręką Szamana, dobra intencja lub bardzo dobrze wyczuwalny spokojny oddech mojego opiekuna ma czasem kolosalne znaczenie dla mojej dalszej eksploracji i szybszego odnalezienia się w tych subtelnych, zmiennych realiach. Warto zapewnić sobie więc odpowiednią przestrzeń oraz towarzyszy podróży, ukierunkowanych energetycznie na podobne cele, mających podobne, oczyszczająco-transformujące aspiracje oraz chęci wzajemnej pomocy i wsparcia.

10346596_630736467023464_8653968148870771392_n

1395875_501741599922952_320708074_n

Dziennik z Podróży – Zdrowe Światło W Ciemności

Podczas ceremonii pierwszej nocy przeżyłem ciężkie chwile, które uczyły mnie pokory, bezgranicznego zaufania do komunikatów wysyłanych przez serce. Obserwowałem proces puszczenia się dwoma rękami naraz i swobodny opad w dół. Gdybym powiedział, że to była moja decyzja, mógłbym przesadzić, gdyż znacznie więcej było w tym obserwacji i pozwolenia niż kontrolowanych ruchów zarówno myślami, jak i ciałem. Poświęciłem siebie, żeby otrzymać jeszcze więcej tego, kim jestem. Otrzymałem potężną dawkę zrozumienia, akceptacji i pomocy ze strony opiekunów, jak i całej grupy, którego nie da się zmierzyć albo wpisać w jakąś skalę. Czułem swoją rzeczywistość i wszystkie istoty w niej na piękne, niepoznane dotąd sposoby. Za tę możliwość mam ochotę dziękować każdej z osobna i zapraszać je do kolejnych, wspólnych magicznych spotkań.

W trakcie psychodelicznej podróży zauważyłem, że codziennie oglądam naturalny proces zmian, którego kontrolowanie coraz częściej przestaje być potrzebne. Dostrzegłem, że najłatwiej jest odpuścić wszelkim staraniom, pozwalając żeby energie przelewające się przez moje ciało mogły pracować zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Zamierzam pielęgnować w sobie to uczucie lekkości, łatwości, oddania. Pragnę rozbudzać swoją fascynację dla wyższej, opiekuńczej inteligencji, pozwalając jej coraz częściej gościć w moim sercu. Chcę być receptorem jej przekazów ufając jej dobrym intencjom. Jestem niezwykle wdzięczny medycynie za ten piękny spektakl oczyszczenia, za taniec i za łzy. Doświadczenie pierwszej nocy przypomniało mi, że są rejony mojego istnienia, w którym wszelkie normy, tendencje, uwarunkowania są jedynie wyborem, który mogę zdecydować się doświadczać, ale wcale nie muszę. Mogę pozostać nietknięty i świadomość tego stanu jest bardzo uspokajająca.

Drugiej nocy oglądałem światło ogrzewające kojąco komnaty mojej klatki piersiowej od wewnątrz, oglądałem delikatne, zdrowe światło w ciemności i dostrajałem się do jego uśmierzającej wibracji. Widziałem złociste, jasne struktury geometryczne budujące tkanki mojego ciała oraz tęcze, które zapraszały mnie abym podążał za nimi w górę. Czułem oddychającą, pokrzepiającą przestrzeń, niemal pustą od środka a jednocześnie niezwykle barwną, majestatyczną, bezpieczną i niezwykle zróżnicowaną. Wizje te zahamowały wytworzone przeze mnie wcześniej potrzeby, do których niepotrzebnie się przywiązałem i złagodziły niezgodne z moją prawdziwą naturą ambicje względem przyszłości i tego, jakim się chcę w niej widzieć. Mam w sobie pierwiastki lidera, przewodnika, tego który zostawia pierwsze ślady na ziemi. Nie jestem jednak typem kapitana drużyny futbolowej ani rycerzem gładzącym smoki gołymi rękami. Najczęściej jestem wrażliwym stworzeniem, któremu w zupełności wystarczy ciepły, czuły dotyk, łagodny wzrok albo zwyczajna, cicha obecność. Tym właśnie chcę się teraz dzielić i tego chcę doświadczać.

1910229_637742416322869_7673136338964736720_n

10421990_622409134522864_6868795597898456574_n

Niezwykle fascynującym zjawiskiem odnajduję wprowadzanie do swojego organizmu bardzo niewielkich dawek substancji roślinnego, naturalnego pochodzenia, dzięki którym jestem w stanie przenosić swoją percepcję w inne rzeczywistości i być świadomym znacznie szerszego zakresu własnej istoty. W tym kontekście, substancje psychodeliczne pochodzenia roślinnego, lub ta całkowicie naturalnie wytwarzana przez nasz organizm – związek DMT (dimetylotryptamina) – w trakcie swojego działania przybierają formę portalu, dzięki któremu skupienie mojej uwagi może wędrować nieznanymi dotąd kanałami i poszerzać się wielokrotnie. Jako, że wszystkie te procesy, wizje, stany bycia zachodzą w obrębie mojej Świadomości, substancje te wskazują na umiejętność tejże Świadomości do generowania tych doświadczeń samoistnie. Przypominają o możliwości tworzenia takich perspektyw bez konieczności wykorzystania jakichkolwiek zewnętrznych środków. To bardzo ważne rozpoznanie w moim rozumieniu tego zagadnienia, ponieważ utwierdza mnie w przekonaniu, że Święte Rośliny są przewodnikami, które jedynie przypominają o moich ukrytych możliwościach, o których zapomniałem, lub które do tej pory były bagatelizowane i nie traktowane z odpowiednim szacunkiem. Rośliny przypominają mi o moim stałym połączeniu ze swoim Energetycznym Źródłem, o możliwościach produkowania w swoim organizmie związków, które są odpowiedzialne za doświadczenia tego typu. Mówią mi również sporo o energii kreatywności, samospełnienia oraz energii Bezwarunkowej Miłości, jak o tych fundamentalnych komponentach, które przybliżają mnie do bardziej ekspansywnych, inteligentnych i zrównoważonych warstw mojej Świadomości. W tym kontekście, rośliny-nauczyciele przedstawiają moje korzenne energie (energię realizacji swoich marzeń i energię podążania ścieżką swojego Serca) jako spoiwa z moją Wyższą Jaźnią (szerszą, poza cielesną perspektywą widzenia). Podczas podróży psychodelicznych moja perspektywa widzenia pęcznieje jak balon, a zrozumienie struktury naszego planu rzeczywistości staje się znacznie łatwiej przyswajalne i zrozumiałe. W trakcie najintensywniejszych doświadczeń z tymi substancjami doznaję uczucia podobnego wynurzeniu się z bezkresnych głębin i zaczerpywania powietrza do płuc po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Inne bywają bardzo oczyszczającymi zabiegami, z których czerpię wiele nauki i konstruktywnych spostrzeżeń na temat biologicznej budowy swojego ziemskiego wehikułu. Jeszcze inne pozwalają mi nurzać się w uczuciach, o dostępie do których nigdy wcześniej nie śniłem.

Kiedy moje ciało fizyczne jest czyste i zdrowe, zasilane nieprzetworzonym, organicznym jedzeniem, a energie niefizyczne mogą swobodnie przepływać przez otwarte kanały, odsłaniane są przede mną wielowymiarowe rzeczywistości, w których takie ciała mają prawo funkcjonować. Odwiedzam wtedy miejsca, w których istoty o podobnych, wysokich częstotliwościach zechciały celebrować swoje istnienie i wymieniać się energiami ze sobą. Spotkań tych nie można porównać do czegokolwiek, bo każde z nich jest całkowicie różne od poprzedniego. Jestem w trakcie nauki świadomego poruszania się po realiach tych przestrzeni oraz nauki komunikacji opartej na nieskrępowanej pracy wyobraźni i dostrajania się do częstotliwości Istoty, z którą dzielę doświadczenie. Moje doznania z najbardziej eksperymentalnych wypraw można by porównać do nauki chodzenia przez półtoraroczne dziecko, lub dostrajania swoich oczu do zakresu widzialnego światła przez noworodka w nowym świecie, które to światło z każdymi kolejnymi odwiedzinami jest coraz bardziej wyraźne, foremne i znajome. Po powrocie do świadomości ciała, pamiętam o tych elementach doświadczenia Nieznanego, które uznaję za najbardziej przydatne w fizycznym planie rzeczywistości, a tym samym warte dalszej eksploracji i wprowadzania w moje codzienne doświadczenia. Świeże wspomnienia z doświadczeń psychodelicznych przybierają wtedy formę nowych inspiracji, pomysłów bądź bodźców do działania, które chętnie zapisuję w pamięci i realizuję w formię projektów wszelkiej maści w życiu codziennym. Odrodzenia w fizycznej, gęstej i znacznie wolniejszej rzeczywistości dają możliwość wcielania swoich odkryć w fizyczne struktury i dokładną obserwację ich rozwoju.

Substancje te mogą być niezwykle precyzyjnym i twórczym narzędziem (któremu jeśli zaufać) dającym wiele samouświadomienia i wzmacniających energii. Warto pamiętać, że w trakcie kontaktu z tymi substancjami, ostatecznie mierzymy się z samym sobą i nigdy nie otrzymamy więcej, niż jesteśmy w stanie sobie sami podarować. Jeśli intencje naszego osobistego rozwoju są w zgodzie z naturalnymi prawami tego wszechświata, wtedy otrzymamy odpowiednie wglądy i informacje przydatne w zgłębianiu naszych odkrywczych pasji. Jeśli natomiast w naszym systemie wierzeń ciągle znajdują się jakieś ograniczające nas koncepcje lub ideologie powiązane ze strachem czy stresem, przejawy które konotujemy w negatywny sposób, wtedy pierwszorzędnie Duch Rośliny skupi się na wyeliminowaniu ich i wypłukaniu ciała mentalnego z tej niepożądanej burzy myślowej i wszystkich czynników, które mogłyby nam przeszkadzać w rozpędzaniu się w preferowanym kierunku. Z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika, że każdy otrzymuje to, co jest mu najbardziej potrzebne w celu rozwijania swojego motywu przewodniego dla tego fizycznego życia, oraz wszystkich aspektów przybliżających go do interesujących go zagadnień, doświadczeń, ekspresji.

Bardzo istotnym elementem kontaktu ze Świętymi Roślinami jest integracja nauk zaczerpniętych w trakcie podróży w moim życiu codziennym. Moim priorytetem bowiem jest wcielanie wszelkich korzystnych idei, uczuć, spostrzeżeń w polu swoich fizycznych doświadczeń i obserwowanie ich rozwoju w miarę upływu czasu. Dzięki temu jestem świadkiem rozciągania swojej psychedelicznej podróży na wszystkie realia, w których odnajduję jej wartości korzystnymi. Pozwalam jej rozlać się na moje codzienne doświadczenia, dzięki czemu zauważam również coraz więcej punktów wspólnych obydwu światów, dostrzegam ich nierozłączność, podobne cele i trzonowe sensy. Chcąc utrzymać wysoki poziom swojej wewnętrznej wibracji a jednocześnie być coraz bardziej niezależnym od rośliny, wprowadzanie odważnych zmian proponowanych przez nie i życie według tych zasad z dnia na dzień, odnajduję niezbędnymi do utrwalania tego połączenia, stałego oswajania się z nim i czerpania stale rosnących korzyści. Wykorzystuję więc w pełni to, co roślina ma mi do zaoferowania na etapie, w którym tego potrzebuję.

Giants-of-the-Sun-Cameron-Gray

Na zdjęciach światy Cameron’a Gray

Dodaj komentarz