Fascynacja Bezstronnością

Dziennik z Podróży – Racji Tyle Samo, Co Szczęk

Racji jest tyle samo co szczęk, z których zostały wyszczekane. Nie biorę więc już udziału w grach o to, która z nich jest właściwsza albo bardziej prawdziwa. Wszystkie punkty widzenia są prawdziwe i najważniejsze ze swojej unikalnej perspektywy. Każdy punkt widzenia wyrósł na bazie unikalnych doświadczeń, koncepcji, przyjętych wierzeń, których nie można przekreślić, stanowiły one bowiem grunt, na którym wyrosły te nowe poglądy i stanowiska. Każdy z nas zawsze zdecyduje się uwierzyć w to, co wydaję mu się w danym momencie najbardziej korzystne. Wszystkie poglądy są zatem zasadne dla siebie, i jestem wobec nich tak bezstronny, jak to tylko możliwe. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w moim przypadku najlepiej sprawdzi się to, co myślę i czuję ja, a nie ktoś inny. Inspiracja nowymi ideami, które decydujemy się przyjąć od kogoś automatycznie stają się naszymi. To kwestia przyzwolenia tym ideom, aby wsiąkły w nasz system wierzeń, albo po prostu nie przyjecie ich i pozostanie przy starym paradygmacie. To bezgraniczne zaufanie dla własnych przeczuć i bezgraniczna akceptacja wszystkich pozostałych.

Możemy uwierzyć w co nam się tylko podoba. Kiedyś ludzie wierzyli, że Ziemia jest płaska, teraz większość wierzy, że jest kulista. Ale to nie oznacza, że jest albo taka, albo taka. Ziemia, która jest wytworem naszej wyobraźni, projekcją naszego planu rzeczywistości, odnośnikiem, którego używamy do opisu zjawisk, jest równocześnie płaska i równocześnie kulista w zależności od tego kto, lub co na nią patrzy i z jakiej perspektywy. Od nas zależy która wersja Ziemi jest dla nas bardziej korzystna, bardziej ekspansywna, rozwojowa, twórcza. Innymi słowy Ziemia ma potencjał żeby być postrzeganą zarówno jako płaską jak i kulistą, a to my decydujemy o tym jaką chcemy ją oglądać.

Każdy z nas jest własnym centrum. Równocześnie nie możemy oddalić się od spójności, współistnienia. Nie można się od nich oddalić, gdyż spójność i integracja jest wpisana w każdą możliwą konfigurację molekuł. Każdy z nas jest tutaj sam, ale równocześnie jesteśmy tutaj wszyscy razem. Bez zrozumienia, że jesteśmy tutaj aby uczyć się od siebie nawzajem, wspierać i rozumieć, podróż staję się zwyczajnie męcząca. W końcu w każdej rozmowie w równym stopniu potrzebny jest ten który mówi, jak i ten, który słucha. Rzeczy z którymi się nie zgadzam u innych ludzi zwyczajnie pozostawiam dla kogoś innego, kto zdecyduje się je przyjąć, uwierzyć w nie i dla kogo będą lepiej pracowały. Nie ma więc potrzeby upierać się, że jedne techniki życia są gorsze lub lepsze od innych, nie ma potrzeby wartościowania i oceniania ich względem swojego stylu życia. Nie wszystkie z nich są po prostu dla mnie. Pozostaję więc bezstronny bez potrzeby udowadniania swojego stanowiska, którego i tak jestem pewny bez względu na wszystko.

Życie w społeczeństwie widzę jako ciągłą inspirację wybranymi punktami widzenia, a nie namawianie większości populacji do uwierzenia w jakąś pojedynczą rację, która miałaby być tą nieomylną i uniwersalną dla wszystkich. Naśladownictwo to najprostsza forma nauki stąd inspirowanie się, testowanie wybranych modeli i wykorzystywanie w swoim życiu wydaje mi się najrozsądniejszą formą rozwoju i w ten właśnie sposób żyję – naśladuję w ludziach cechy, techniki, sposoby relacji, które chcę później wykorzystać w swoich doświadczeniach. Jeśli każdy zadba w ten sposób o siebie, nie będzie potrzeby aby komukolwiek pomagać na siłę. Dużo efektywniej pomaga się bowiem kiedy pomoc wychodzi z czystej radości, jako naturalna ekspresja, a nie z uczucia powinności, obowiązku, czy obawy, że bez tej pomocy świat rozsypie się na drobne kawałki i jakiś wielkolud zdmuchnie jego resztki jak kurz z półki. Prawdziwa pomoc to taka, która rodzi się nie z obaw, że bez niej świat zgnije, a taka, która kiełkuje z jasności, że pomaganie jest równaniem się, odnajdywaniem się w odpowiedziach innych ludzi, brataniem się z nimi i balansowaniem dzielących ze sobą energii.

Dodaj komentarz