Słowacja – Hurricane Factory

Dziennik z Podróży – Mam Na Imię Radość

Cześć, mam na imię Radość i jestem tym, co lubisz w sobie najbardziej. Możesz na mnie liczyć bo nigdy nie przegrywam i wszyscy zawsze się ze mną dobrze bawią. Teraz jestem na trampolinie i guma pod moimi stopami właśnie zaczęła wypychać mnie do góry. Spuść mnie ze smyczy a pokaże ci co oznaczają słowa wolny i nieskończony. Zrobię sto fikołków w powietrzu nie przestając się przy tym śmiać, a ty nie zdążysz nawet mrugnąć lewym okiem. Jeśli się wybijać, to do gwiazd, jeśli mrugać, to jedynie z mojego powodu.

Spędź ze mną trochę czasu, a już po chwili nie poznasz się w lustrze. Być może ktoś stwierdzi, że zwariowałeś, i wreszcie, pełen dumy, będziesz w stanie przyznać mu rację. To nie kwestia ryzyka ani odwagi, tylko odpuszczenia sobie pomysłu, że cokolwiek mogłoby być niebezpieczne, niekorzystne czy smutne.

Najlepiej wyglądam nago, kiedy nie wymyślasz zbędnych powodów, żeby się ze mną bratać. Pnę się wszerz niezależnie od okoliczności, dlatego nie doganiaj mnie, ale pobiegaj razem ze mną. Nie próbuj mnie schwytać, nazwać, robić mi zdjęcia, opowiadać o mnie znajomym, bo dojdzie do tego, że ze smutku i zmęczenia zaczniesz wycierać ze mnie kurz. Jestem na wyciągnięcie ręki albo i bliżej, jeśli lubisz odniesienia przestrzenne, jestem do wzięcia od zaraz, jeśli przekonuje cię linearność czasowa. Nie trzeba stawać na palcach, żeby po mnie sięgnąć. Jestem zawsze na wysokości wzroku, w miejscu, gdzie rzeczy stają się widzialne.

Lubię odzież, i z przyjemnością daję się wyciągnąć z rękawa. Jestem dzikim stworzeniem, nietresowanym bodźcem rozkoszy, co stwarza wszechświaty. Płatam figle i z czystym sumieniem rumienię się, kiedy spalę jakiś dowcip. A śmieję się dużo, i nie tłumię zachwytu. Miewam skrzydła, miewam rozmach, a zazwyczaj nie mam końca.

Dodaj komentarz