Skydiving AFF – Pierwszy Skok

aff1

Dziennik z Podróży – Szklanka do Połowy Pełna

Z radością przekraczam horyzonty własnych ograniczeń. Jeśli dzisiaj szklanka jest do połowy pełna, jutro będzie studnią bez dna. Nie ma tu miejsca na słabość serca oraz wątłe kompromisy. Maluję pogodne wizje przyszłości i obdarzam je urodzajnym, płodnym uczuciem spokoju. Wyrażam tym samym znudzenie dotychczasowym systemem kontroli, przez którego chłodną, surową powierzchnię nieustannie prześwituje zaniedbana aura niesamowitości. To na nią właśnie patrzę, kieruję wzrok na to, co niewidzialne.

Wyjaśnienia współczesnej nauki i lekko przeterminowane religie nie nadały mojemu życiu prawdziwego znaczenia. W ich akompaniamencie można bezwiednie szukać lasu, błądząc między drzewami. Wybieram więc drogi przez wzgórza. Ta krótkowzroczność bowiem to dolegliwość nie zmysłu wzroku a obranej perspektywy widzenia. Zostawiając strach u stóp góry, odważnie wspinam się wzwyż, rezygnując z szukania, zmuszania się, rutyny.

aff3

Zrozumiałem, że podróż nie kończy się w momencie, kiedy staję na szczycie góry z rękami wysoko uniesionymi w kierunku nieba. Prawdziwa podróż rozpoczyna się, kiedy stojąc na górze uświadomię sobie, że ręce prędzej czy później się zmęczą, i będę musiał je opuścić. Najlepszym wspinaczem zatem nie jest ten, kto wyjdzie najwyżej, albo ten, który wyjdzie najszybciej, najlepszym wspinaczem jest ten, kto czerpie z tego najwięcej radości.

Swoim wizjonerstwem aktywuję ćwiczenia rozciągania wyobraźni, która jest potężnym narzędziem twórczym. Nadaję kształt i dźwięk temu, co wydawać by się mogło szare, przeciętne i martwe. Pozwalam, aby rzeczywistość naśladowała iluzję i urozmaicam ją wedle swoich chwilowych zachcianek. Zespalam wyobraźnię z codzienną przestrzenią i ruchem otaczającej mnie energii. Nie czekam na fizyczne okoliczności, aby czuć się w upragniony sposób, aby mówić to, co chcę powiedzieć, aby robić to, czego pragnę w tym momencie. Luzuję w ten sposób granice fizyczności, staję się niezależny i wolny. Podarowuję ludziom utopię i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Co więcej, widzę wyraźnie, że wszystkie moje marzenia są na wyciągnięcie ręki. Nowy kręgosłup w postaci świadomego, odważnego wizjonerstwa, staje się jednak bezcenny aby zaufać własnym przeczuciom i docenić własną niepowtarzalność.

Skupienie mojej uwagi wyprowadza się z głowy. Teraz rezyduje w klatce piersiowej, w której bije dzwon. Każdym uderzeniem śpiewa mi o tym, że naturalnym stanem człowieka jest ekstatyczne zdumienie, ekstatyczna intuicja, ekstatyczny ruch, kontemplacja, zachwyt, wzruszenie i radość a fantastyka, szamanizm czy magia to wyrazy powszechnej tęsknoty, by mimo setek zobowiązań jakie zaciągamy wobec cywilizacji, pozostać sobą. Oddaję się w ręce bezwarunkowej miłości, bo mam na to wystarczająco dużo odwagi. Męska dominacja, posłuszeństwo i konkurencja to przeżytek. Inteligencja, twórczy zachwyt i współpraca to przyszłość.


Wygląda na to, że zaczynam wszystko od początku. Nie dlatego, że popełniłem jakiś błąd i muszę zawrócić, ale dlatego, że patrzeć na każdą chwilę jak na początek czegoś wielkiego jest o wiele bardziej motywujące. Pewność do swoich uczuć stabilizuje się jak wygięta w półksiężyc sylwetka ciała w locie. Wyskakując z samolotu zdecydowałem, że zacznę wyprzedzać. Zrobię to po cichu ale bez maski. Kto potrafi słuchać tych, co milczą, nadzieje się na to, co mam przez cisze do powiedzenia. Jeśli czekasz na jakiś znak, to jest właśnie on.

 

Dodaj komentarz