Oman – Na Pustyni Jest Wszystko

oman1

Od kiedy zdałem sobie sprawę, że skupieniem swojej uwagi na konkretnych myślach, wizjach, definicjach, wierzeniach, wyobrażeniach, decyduję o mojej przyszłości, uważność i precyzyjność tego skupienia stała się niezwykle istotna. Mając na uwadze, że nigdy nie przestaję emitować jakiejś formy energii, staję się możliwie jak najczęściej skupiony na jej walorach i odcieniach, modelując je w sposób który preferuje, z którym chcę mieć do czynienia. Stałem się wyczulony na najmniejsze zachwiania lub niewygodę w obrębie mojego samopoczucia. Dzięki precyzyjnemu i dynamicznemu analizowaniu wszystkich negatywnych emocji, które się pojawiają, z łatwością wracam do preferowanego stanu bycia.

Widzę wyraźnie co mi służy, a co pogarsza moje samopoczucie. Sam decyduję o tym z jaką formą i z jaką treścią informacji zdecyduję się tworzyć relację. Nie ma informacji ważniejszych od innych albo bardziej prawdziwych. Wszystkie są równie ważne i potencjalnie równie prawdziwe. Innymi słowy wszystkie mogę urzeczywistnić, powołać do życia dzięki skupieniu się na nich. Dlatego właśnie wybieram te radosne, pokrzepiające, dodające mi otuchy, uspokajające mnie i wprowadzające w stan podekscytowania. Wybieram te, w których spełnienie najłatwiej mi uwierzyć i są dla mnie korzystne. Cieszy mnie sam proces sprowadzania do siebie tego, o czym pragnę. Jednocześnie pozwalam każdemu wybierać za siebie, bo każdy wie czego pragnie i co jest dla niego najlepsze.

dubaj10

dubaj12

Widzę, że energia, którą wysyłam w tym momencie, buduje formy, które przyjdzie mi doświadczać niebawem. Taki jest mój pomysł na życie. Taki, żeby wziąć całkowitą odpowiedzialność za to, co myślę, mówię, chłonę, i w radości tworzyć to, co mnie pasjonuje. Moja perspektywa widzenia jest całkowicie niezależna od poglądów, wierzeń, koncepcji innych ludzi. Wszystkie indywidualne, unikalne punkty widzenia tego planu rzeczywistości koegzystują ze sobą w harmonii i nie wykluczają się w żaden sposób. Co więcej, dopełniają się nawzajem. Przestałem więc obwiniać ludzi za ich poglądy, wierzenia, przestałem potępiać kogokolwiek za działania, bo nie sprawia mi to radości. Radość sprawia mi zrozumienie, dlaczego podjęli się takich działań i łagodne zaproponowanie im mojego podejścia. Poszukiwanie winnych lub przyczyn pozostawiam tym, którym sprawia radość karcenie i osądzanie ludzi w nieczuły sposób abo stawianie swojej racji wyżej od innych. Ja jestem zafascynowany czymś innym – otwartością, zrozumieniem, akceptacją, skupianiu się na tym, co mnie inspiruje i sprawia, że czuję się bezgranicznie współczujący. Wolność wyboru jaką posiadamy w tym momencie jest nieograniczona niczym poza naszą wyobraźnią, która zresztą rośnie proporcjonalnie w miarę skupiania się na niej.

Nie oglądam się na innych ludzi. Pracuję ze sobą, pracuję z tym, co widzę przed własnymi oczami, czego jestem świadkiem lub bezpośrednim uczestnikiem. Nie bazuję na tym co powiedział kolega kolegi, który w dupie był i gówno widział. Bazuję na tym co przechodzi przez moje zmysły, czego doświadczam na wyciągnięcie ręki i co odczuwam teraz. Widzę, że poprawiając swój stan bycia, pracując nad własnym rozwojem osobistym, własnymi uczuciami, dużo łatwiej przychodzi mi poprawiać stan bycia ludzi wokół mnie. Najlepsza forma pomocy to inspiracja. Żeby wiedzieć jak najkorzystniej pomagać najpierw trzeba jednak być całkowicie pewnym i stabilnym w polu własnych doświadczeń i ciągle nad nim pracować.

Jestem w punkcie, w którym widzę, że lepiej zachęcać ludzi do szukania prawdy we własnych sercach niż namawiać ich do uwierzenia w jedyną właściwą prawdę, która miałaby być uniwersalna dla wszystkich ludzi. Warto pomagać, kiedy wyrasta to z naturalnej chęci i radości niesienia pomocy, ale nie warto tego robić ze strachu, lub z obawy, że bez tej pomocy świat rozsypie się na kawałki, bo takie działanie może nas doprowadzić jedynie do sytuacji, w której będziemy musieli pomagać wbrew sobie jeszcze intensywniej a świat rzeczywiście zacznie się kruszyć na naszych oczach. Pomoc zbudowana na lęku prowadzi do większego lęku. Pomoc zbudowana na radości prowadzi do większej radości. Przed zdecydowaniem się na niesienie pomocy w odpowiedzi na nasz lęk, warto transformować to uczucie wewnątrz, znaleźć spokój i radość w swoim sercu i z zaufaniem i determinacją kroczyć za jego zaleceniami, które zawsze okazują się budujące i piękne. W pewnym momencie serducho samo doprowadza nas do takiej formy pomocy, w której odnajdujemy się najlepiej i do której nasze ciało zostało w naturalny sposób zaprojektowane.

Dodaj komentarz